Kwiaty kwitnącej wiśni - popularna atrakcja w Korei
Symbol odrodzenia i ulotnego piękna - kwiaty wiśni co roku kwitną i opadają, przyciągając setki tysięcy turystów z całego świata, gotowych na spektakl deszczu ich płatków. Z pewnością słysząc hasło „kwitnące kwiaty wiśni”, większość osób kojarzy je z japońskimi sakura i wywindowanymi cenami biletów lotniczych do Japonii. Korea Południowa, obecnie bardziej znana z produktów związanych z K-Beauty, seriali czy zespołów muzycznych, również ma sporo do zaoferowania w kontekście biznesu kwiatowego.
Kwitnące wiśnie - do obejrzenia nie tylko w Japonii!
Co roku gazety, programy telewizyjne i portale internetowe spieszą się do ogłaszania prognoz meteorologicznych i przewidywanych dat kwitnięcia kwiatów wiśni w danych regionach Korei (warto pamiętać, że klimat różni się zasadniczo pomiędzy poszczególnymi prowincjami, co wpływa na tempo i termin kwitnienia). Co ciekawe, Koreański Instytut Meteorologiczny prowadzi również relację z bieżącego stanu rozkwitu, a na oficjalnej stronie organizacji co parę dni aktualizowane są zdjęcia z najbardziej znanych lokalizacji, do których Koreańczycy udają się obserwować kwiaty. Można zatem powiedzieć jednogłośnie - jeśli chodzi o kwiaty wiśni, Korea idzie na całość.
Kkotnori - historia, którą warto znać
Zacznijmy jednak od początku i poznajmy historię tego fenomenu. Przyjmuje się, że kultura obserwowania kwitnących kwiatów, nie tylko wiśni, była obecna na Półwyspie Koreańskim już od VIII wieku n.e. Była wówczas nazywana rodzimym pojęciem kkotnori, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „zabawę kwiatami”, bądź słowami pochodzenia sino-koreańskiego sangchun lub sanghwa. Za szczególnego fana, czy kwiatowego konesera, uważa się 22 króla dynastii Joseon - Jeongjo, który co roku udawał się na górę Inwangsan, znajdującą się tuż za głównym pałacem królewskim, żeby kontemplować nad widokiem wraz z wybranymi oficjelami i pisać wiersze. Kkotnori nie była jednak przyjemnością zarezerwowaną wyłącznie dla klas wyższych. W dziennikach urzędników państwowych pojawiają się wzmianki o lokalizacjach szczególnie popularnych wśród „ludzi prostych”, dla przykładu - Piundae, gdzie kwitły kwiaty wiśni, lub Donghwadong (szacuje się, że mogły być to okolice dzisiejszej dzielnicy Seongbuk w Seulu) zachwycające kwiatami brzoskwini.
Historia kkotnori przybiera ponure barwy wraz z początkiem XX w. w momencie rozpoczęcia japońskiej okupacji Półwyspu Koreańskiego. W 1910 roku ostatni król Korei Sunjong został zmuszony do podpisania traktatu aneksyjnego, w wyniku którego Korea stała się terytorium Imperium Japońskiego - Generalnym Gubernatorstwem Korei. W ludobójstwie kulturowym Koreańczyków posłużono się między innymi właśnie drzewami wiśni, konkretnie z rodzimego dla Japonii gatunku wiśni jedońskiej, lub Yoshino. Ponad 1000 drzew zostało posadzonych wokół, między innymi, w dużej mierze wówczas spalonego Pałacu Changgyeonggung, który pełnił funkcję rezydencji królewskiej w końcowym okresie Dynastii Joseon, a następnie zamieniono go w zoo, co było zabiegiem mającym na celu poniżenie kultury koreańskiej. W latach 80. drzewa przesadzono na Wyspę Yeouido, gdzie od 2006 roku odbywa się coroczny Festiwal Kwiatów Wiśni.
Z przykrością można stwierdzić, że dla sporej części Koreańczyków w podeszłym wieku kwiaty wiśni mogą kojarzyć się głównie z okupacją japońską, a oglądanie kwitnących pączków wydaje się wówczas obcą tradycją, zakorzenioną przez okupanta. Należy jednak pamiętać, że historia kkotnori zdecydowanie wykracza poza okres kolonizacji japońskiej i nie należy jej z nim utożsamiać. Obecnie, w celu przełamania narracji okupacyjnej, Koreańczycy próbują przywrócić tradycji kkotnori lokalny wymiar poprzez między innymi wycinkę drzew wiśni Yoshino i zastępowanie jej gatunkiem rodzimym dla Korei pochodzącym z wyspy Jeju - wiśnią królewską, czyli wangkkot. Żywotność drzewa wiśni Yoshino wynosi od 80 do 100 lat, w związku z czym mówi się, że w przeciągu najbliższych lat ostatnie ślady okupacji znikną z Półwyspu Koreańskiego.
Podróżujesz do Korei? Przygotuj się z nami językowo (i nie tylko)
Jeżeli wybierasz się w podróż do Korei Południowej, mamy coś, co Cię zainteresuje: kurs Koreański w podróży - przygotowanie językowe i kulturowe. Zawiera cztery bloki tematyczne po 90 minut, a każdy z nich podzielony jest na dwie części. Wszystkie lekcje składają się z rozbudowanej części kulturowej, tematycznych list słówek i wyrażeń oraz krótkiego omówienia wybranego zagadnienia gramatycznego. Bloki to wiosna, lato, jesień i zima. Lekcje są dobrym wyborem nawet dla osób, które nie znają koreańskiego alfabetu, ponieważ część kulturowa nie wymaga jego znajomości. Zajrzyj tutaj, aby poznać więcej szczegółów i zapisać się na zajęcia.
W tekście wykorzystano fragment e-booka Koreański w podróży Olgi B. Młynarz, który jest darmowy dla uczestników kursu
